Przygody Wernera Holta – Dieter Noll

0
17

Podobno do książek powinno się wracać. Dlatego że one się nie zmieniają, ale zmienia się nasze ich postrzeganie. I to jest prawda.

Przygody Wernera Holta pierwszy raz przeczytałem może ze 30 lat temu. Co mnie wtedy mogło zainteresować, jak myślicie? Oczywiście przewijający się w życiu głównego bohatera wątek erotyczny. Teraz trochę inaczej podchodzę do życia, moje doświadczenie życiowe jest nieporównywalnie większe, a postrzeganie wielu spraw diametralnie różne.

Powieść składa się z dwóch tomów, o których króciutko napiszę. Pierwszy tom wprowadza nas w życie 16-letnich Niemców w drugiej połowie wojny. Głównym bohaterem, a często i narratorem jest tytułowy Werner Holt, zbuntowany potomek przemysłowej rodziny. Poznajemy jego fascynację wojną, ideami i ideałami. Zaczynają się pierwsze spotkania z dziewczynami. Zawiązują się męskie przyjaźnie – takie, które mogą powstać tylko między kilkunastoletnimi chłopcami wkraczającymi w wiek męski. Holt wraz z poznanym Wolzowem stają się niejako przywódcami lokalnej młodzieży, a za chwilę pochłania ich demon wojny. Autor przeprowadza nas za pośrednictwem bohatera przez ostatnie chwile III Rzeszy. Pokazuje wszelkie okropności wojny, które przeżywali Niemcy – tak, oni również je przeżywali. Jednocześnie powoli widzimy przemianę bohatera z zafascynowanego faszystowskimi hasłami młodzieńca w człowieka, który zaczyna rozumieć okropności wojny, który czuje, że ideały sięgają bruku. Jest to o tyle cenne, ponieważ autor, Dieter Noll, pisze o wojnie z krótkiej perspektywy czasowej. O wojnie w której sam uczestniczył. Tom pierwszy kończy koniec wojny.

Tom drugi – trudny czas powojenny. Holt próbuje ułożyć sobie życie w powojennych Niemczech. Los rzuca go pomiędzy matką mieszkającą w komfortowych warunkach w Hamburgu, a ojcem próbującym budować socjalizm w strefie okupacyjnej radzieckiej. Nie będę Wam opowiadał treści książki, bo nie o to tu chodzi. Napiszę tylko, że o ile tom pierwszy był świetnie napisaną refleksją na temat wojny, o tyle tom drugi wygląda na broszurkę agitacyjną nowych socjalistycznych Niemiec. Zupełnie uproszczone postacie ludzkie, wyraźny podział na dobrych komunistów i złych kapitalistów, okraszony pseudofilozoficzną nowomową, spowodował, że trudno się miejscami przez książkę przebić. W pierwszej części wraz z autorem przeżywamy jego uniesienia, nadzieje, strach. Czujemy, że autor to wszystko przeżył. Kobiety są z krwi i kości, bomby wybuchają, ludzie giną naprawdę, żołnierze śmierdzą, dzieci płaczą. Druga część pokryta jest taką warstwą lukru, a postacie tak wyidealizowane, że tak naprawdę – można ją sobie odpuścić.

Czy warto przeczytać te prawie 1000 stron? Moim zdaniem warto. Choćby po to, by dowiedzieć się, jak wojna wyglądała z perspektywy najeźdźców – Niemców. Osobiście oceniam w skali 1 do 10; tom I – 7, tom II -4.  Powieść jest do nabycia tylko na wtórnym rynku.