„Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” Piotr Wroński


„Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” autorstwa Piotra Wrońskiego – to pozycja szczególna. Autor, były esbek, porusza od kuchni pracę peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa, instytucji, która „divide et impera” w Polsce Ludowej. Książka napisana jest wartkim językiem i czyta się po trosze sama. Mimo że autor we wstępie zastrzega się, iż nie ma żadnych odniesień do osób istniejących, postacie są tak wyraziście opisane, że, zwłaszcza dla mojego pokolenia, nie może być wątpliwości, kto jest kim. Zresztą z samej okładki złowrogo spogląda na nas „cień” gen. Kiszczaka.
Akcja powieści zaczyna się w latach 70-tych, ale najważniejszy jest okres od roku 1980 do 1984 – daty śmierci ks. Popiełuszki.
Narrator, były kpt. Grzegorzewski, prowadzi swoją opowieść z perspektywy człowieka, który odsiedział swoje, burza po zabójstwie ucichła, a on ukryty za bezpieczną anonimowością, spogląda na zgliszcza kraju – zgliszcza, do których w pewnej części się przyczynił.

Na uwagę zasługuje pogarda z jaką Narrator wyraża się o klasie robotniczej – głupich, „zapieprzających” od rana do nocy i nic nie mogących roboli. Społeczeństwo zostało podzielone – na tych, którzy są wrogami politycznymi, ale naszymi wrogami „dziećmi z alei róż”, i pozostałymi – plebsem, nic nie znaczącym mięsem armatnim, potrafiącymi mówić „konsumentami taniej paszy”.
Okrutne to, co teraz napiszę, ale czy ich życie (tych „konsumentów”) w czymś się zmieniło? Tak – teraz mogą krzyczeć, ale ich krzyk i tak nie zostanie wysłuchany…

Smaczkiem samym w sobie są nawiązania do filozofii, teologii, moralności. Rozważania o roli religii – również w świecie ateistów. Autorowi nie są obcy nie tylko Kant, Lenin i Marks, ale i teolodzy chrześcijańscy. Dla mnie było to na tyle ciekawe, że tę liczącą ponad 300 stron pozycję przeczytałem w dwa ostatnie wieczory.

Jak zakładałem tego bloga, postanowiłem, że tu – w tym miejscu, nigdy nie będę pisał o polityce. Ale czasem się nie da. Polityka jest częścią nas, otacza i pochłania… Cóż, nie wiedziałem też, że wpadnę na pomysł, by pisywać o literaturze, którą czytam… Cóż!

To któraś już z kolei książka, którą przeczytałem o tamtych czasach. Ale pierwsza tak dla mnie poruszająca od czasów „Wieży komunistów” Gadowskiego. Jeszcze autorzy się boją. Jeszcze nie wymieniają nazwisk. Ale ta tama się kruszy. Pojawiają się szczeliny, którymi nieśmiało przesączają się krople wody. Tego nie da się zatrzymać. Z drugiej strony, u wielu różnych autorów przewija się jeden wspólny wątek: destrukcyjny wpływ Służby Bezpieczeństwa PRL na losy kraju. Jej powiązania gospodarcze. I niestety, ten rozdział nie jest jeszcze zamknięty…
Afery: FOZZ, nie ukaranie głównych sprawców tamtych zbrodni, niejasne powiązania biznesowe… Przerażająca jest również skala infiltracji przez służbę bezpieczeństwa środowiska polityków, kleru, dziennikarzy i ludzi kultury, a za jej pośrednictwem również przez rosyjskie KGB. I niestety, także na dzień dzisiejszy, wielu, również z prawej strony polskiej polityki, czeka, może nawet z drżeniem serca, aż ktoś przyciśnie guziczek, który zrobi z nich marionetki…

Jakie mam przemyślenia po lekturze? Smutne przemyślenia. W głowie mi się nie mieści, jak można nazwać „ludźmi honoru” bandytów i morderców? Jak można tak powiedzieć, a potem z dumą rozpierać się na salonach i rościć sobie prawo do rządu dusz? No jak?
I niestety, nie jest to tylko ten jeden przypadek, ten, o którym zapewnie pomyśleliście.

Ale jest nadzieja. Tą nadzieją jest biologia. Tamto pokolenie jeszcze próbuje szczerzyć spróchniałe kły, ale ich czas się kończy. Owszem, jeszcze gryzą, owszem zostały ich szczenięta i owszem, stary wilk też potrafi ugryźć. Ale z każdym rokiem, z każdym uderzeniem wskazówki zegara są coraz słabsi.

Po wojnie secesyjnej, na podbitym południu zostali osadzeni żołnierze Unii. Po latach, dzieci tych żołnierzy były często lepszymi Południowcami, niż ci zasiedziali tam od lat. Amen.

Książkę można nabyć od 15 złotych, i polecam wszystkim, niezależnie od poglądów politycznych…

„Sycylijczyk” – Mario Puzo

Audiobooki to jest świetna opcja na podróże, zwłaszcza podróże motocyklowe.

Sycylijczyk – autorstwa Mario Puzo, to kolejna opowieść tegoż autora o sycylijskiej mafii. Akcja przebiega w roku 1950 i opisuje losy szlachetnego bojownika o wyzwolenie biednych wieśniaków z łap sycylijskich „znajomych znajomych” Salvatore Guiliano. Na kartach powieści przewija się także postać Michaela Corleone znanego z innej słynnej powieści tego autora.

Niestety, sama powieść nie zachwyciła mnie. Postać głównego bohatera została, moim zdaniem, przedstawiona zbyt jednowymiarowo, zbyt idealistycznie. Zabrakło mi pazura, soczystych dialogów i życia. Wplecenie w akcję powieści Michaela Corleone, wydaje się być zabiegiem stricte marketingowym. Trochę jestem może teraz niesprawiedliwy, ale książkę słuchało się niczym ulepszoną wersję „Isaury”, a od autora porywającego „Ojca chrzestnego” spodziewałem się jednak więcej.

Podsumowując, jeżeli macie nadmiar wolnego czasu, to można po tę pozycję sięgnąć, ale i z czystym sumieniem można ją sobie darować.

2001: Odyseja Kosmiczna – audiobook

„2001: Odyseja Kosmiczna” autorstwa Arthura C. Clarke, to pozycja napisana „long, long time ago” – że tak żartem napiszę. Co do samej książki! – jest to niewątpliwie klasyk literatury s-f. Foliał został napisany we współpracy z amerykańskim reżyserem Stanleyem Kubrickiem, jako scenariusz do filmu o tym samym tytule w roku… 1968. Mimo mojego wielkiego podziwu dla wiedzy autora i jego umiejętności przewidywania przyszłości, trzeba napisać, że w pewnych, zwłaszcza technicznych aspektach, pozycja trąci co nieco myszką. Ale oprócz technicznych prognoz, w którym kierunku pójdzie technika, książka zawiera inny ważny przekaz. Autor zadaje nam pytanie – quo vadis ludzkości? – które niebo czy piekło wybierzesz? Ale odpowiedź na nie musimy znaleźć w swoim wnętrzu, autor jej nam nie daje.
Akcja powieści dzieje się na przestrzeni 3 milionów lat, aż do czasów współczesnych.

Jeszcze muszę wspomnieć o wspaniałym narratorze. Krystyna Czubówna – chapeu bas – wielki atut tej realizacji.

Podsumowując: pozycja nie należy do obowiązkowych, ale jeżeli masz chwilę wolnego czasu, to warto go przeznaczyć na zapoznanie się z nią.

W zasadzie rzadko korzystam z audiobooków, preferuję słowo pisane, a już wręcz kocham szelest przesuwanych kartek papieru. Ale muszę obiektywnie stwierdzić, że w podróży jest to znakomite rozwiązanie.

Audiobooka dostałem w promocji na stacji Orlen po tankowaniu i wspaniale się sprawdził podczas podróży.

Odyseja Ko

Biebrza – kraina, gdzie życie biegnie jakby wolniej…

Biebrza – kraina, gdzie życie biegnie jakby wolniej…

Dawno, dawno, około 160 tys. lat temu, na terenie dzisiejszej Polski miało miejsce zlodowacenie środkowopolskie, to jest jeden z zimniejszych okresów pleistocenu. Zimno było tak bardzo, że pobankrutowały wszystkie fabryki produkujące lodówki, bo nasze praszczury nie potrzebowały do chłodzenia browara i upolowanych mamutów żadnych urządzeń elektrycznych… Continue reading

Lokal dla awanturnych – Witold Gadowski

„Lokal dla awanturnych” Witolda Gadowskiego to druga pozycja tego autora, którą przeczytałem w ostatnich dniach. Po wstrząsającej „Wieży komunistów” spodziewałem się jakichś opowieści opowiadających o ciemnych, ociekających przemocą, alkoholem i seksem zaułkach Krakowa pokazywanych nam przez młodego i dorosłego Witolda w postaci Andrzeja Brennera. Moje przekonanie wzmogło się po przeczytaniu opisu książki – „jak sam mówi: Pisałem te teksty dla pełnokrwistych facetów i kobiet…”.
Niestety poza jednym pokazującym dawne czasy opowiadaniu – gdy na „solo” wychodziło się faktycznie jeden na jednego, przypominającego mi Kraków przełomu lat 80 i 90-tych ubiegłego wieku (te powroty polewaczką miejską z dyskoteki z Klubu Pod Jaszczurami – co niektórzy wiedzą o czym piszę…) – cała książka to stricte różne felietony Gadowskiego z ostatnich kilku lat. I tu, niestety, moje rozczarowanie. Rozczarowanie, gdyż spodziewałem się czegoś innego…
Czy warto przeczytać? Gadowski – to jeden z najlepszych polskich dziennikarzy śledczych, ostry jak brzytwa, a do tego operujący piękną polszczyzną.

Patriota, przeciwnik Platformy Obywatelskiej, bezkompromisowy antykomunista, ale też człowiek nie gloryfikujący idealistycznie PIS-u i realista o trzeźwym spojrzeniu na rzeczywistość. Nie zgadzam się ze wszystkimi jego tezami, czasami, moim zdaniem, w swoich osądach jest za ostry, a nawet trochę męczący. Jednak książkę czyta się przyjemnie i, zwłaszcza jeżeli nie czytaliście jego felietonów – to polecam…

Książka kosztuje poniżej 30 zł…

Czy Warszawa da się lubić? Nie wiem. Na pewno Wilanów da się…

Czy Warszawa da się lubić? Nie wiem. Na pewno Wilanów da się…

To były krótkie odwiedziny w Warszawie. Ponieważ dysponowałem wolnym wieczorem, postanowiłem go spożytkować i, udałem się do Wilanowa. Warszawa od zawsze kojarzy mi się z pośpiechem, korpowariactwem i ogólnie niezbyt sympatycznie. Podsumowując – wpadam, załatwiam swoje sprawy i uciekam do mojej wioski… Ale nie tym razem…
Continue reading

Oslo – kwiecień 2014…

Krótki wypad do Oslo – kwiecień 2014…

Długo czekał ten wpis na opublikowanie. Ale myślę, że się nie zdezaktualizował. No to jedziemy…

Nie będę pisał, że była to inna Europa – choć była. Wyjazd do Oslo, był moją pierwszą podróżą do Norwegii. Właściwie pojechałem tam dla Heyerdahla… Ale nie uprzedzajmy faktów… Continue reading

Norwegia – krótki wypad weekendowy i nocleg na Preikestolen…

Norwegia 2016 – krótki wypad weekendowy i nocleg na skale Preikestolen…

Norwegię widziałem tylko raz. W 2014 roku wyskoczyłem na 3 dniowy wypad do Oslo. Ciekawiło mnie miasto, w którym kształcił się jeden z bohaterów mojego dzieciństwa – Thor Heyerdahl. Ale o tym wyjeździe napiszę w następnym reportażu. Tym razem powodem mojej podróży były słynne norweskie fiordy, a przede wszystkim skała Preikestolen. Klif ten wznosi się do 604 m n.p.m. i kończy płaską powierzchnią o wymiarach około 25 x 25 metrów. Continue reading

Przechadzka po Piotrkowskich Powązkach A.D. 2016…

A w nocy zmarli wychodzą przed swoje groby i tęsknie spoglądają na światła miasta…

Zapal świeczkę i zatrzymaj się.
Gdzieś na obrzeżach naszego ja,
żyją oni – cisi – niewidzialni.
A może tylko pamięć w nas trwa?

Mirosław Stefanek 2012

Dzisiaj Zaduszki – to jest dobry dzień, by poczytać o Piotrkowskich Powązkach.
Cmentarz w Piotrkowie Trybunalskim ma bardzo ciekawą i zacną historię. Nagrobki tworzyli m.in. tacy artyści jak: Juliusz Cengler , Andrzej Pruszyński, Henryk Żydoka, Paweł Płecki, Jan Rudnicki, Wacław Konopka, Bolesław Syrewicz, J. Norblina, mieszkający w Piotrkowie znamienici kamieniarze – bracia Władysław i Józef Karbowscy.

Na początek trochę historii… Continue reading

Pobyt w szpitalu w Piszu – czyli o świecie, który już znika…

Pobyt w szpitalu w Piszu – czyli o świecie, który już znika…

Uwaga! – Tekst zawiera słowa powszechnie uznane za wulgarne!

Korzystając z tego, że kilka dni temu wrzuciłem fotorelację z Męskiego Rejsu 2016, wracam do innego – sprzed 3 lat. Ten wpis jest o tym, że nie każdy wyjazd kończy się dobrze. Ale też z każdego prawie zdarzenia można wyciągnąć nowe doświadczenia, zobaczyć coś, co mijamy nie widząc. A tu pokazuję Wam świat, który powoli już zanika. Mazury – jedna z moich miłości, zmieniają się na naszych oczach. Na lepsze, ale w pewnym sensie na gorsze.
To opowiadanie napisałem na gorąco, leżąc jeszcze na szpitalnym łóżku. Z pewnych przyczyn nie chciałem publikować do niedawna bardziej kontrowersyjnych tekstów, ale teraz – jako prawie wolny człowiek, już mogę. Continue reading