Dom nad rozlewiskiem – dlaczego nie warto ulegać stereotypom…

0
60


Okey, przyznaję się… Mam alergię na wszelkie rozlewiska, pustkowia, szalone z miłości, jęczące w jarzmie namiętności i tym podobne bzdety… Nie wdając się w zbędne dywagacje, napiszę krótko – szkoda mi czasu na bzdury! Mdli mnie od odrealnionych od życia „słitaśnych” historyjek, a przecież tyle ciekawych książek jest przede mną…
Do lektury Domu nad rozlewiskiem zostałem właściwie zmuszony przez ważną dla mnie osobę. Tak – „zmuszony” – to właściwe słowo…
Po przeczytaniu kilku stron rozejrzałem się dookoła, odetchnąłem głęboko, a po przeczytaniu kilku następnych, pomyślałem: kurwa, czy ta książka jest o mnie?
Jak to o tobie? – zapytacie. Przecież to książka o kobiecie! No tak, o kobiecie, faktycznie. Główną bohaterką jest Małgorzata, prawie 50-letnia pracownica jednej z warszawskich agencji reklamowej. Przez pierwsze 100 stron autorka opisuje losy Gosi w stolicy. W biegu, w permanentnym stresie, wyścigu szczurów. W świecie, gdzie nie ma żadnych zasad, reguł, a jedynym imperatywem jest zysk. Nie liczy się nic, liczy się tylko sprzedać, wcisnąć, omamić. Jak ja poznałem to środowisko: dobre garnitury, drogie zegarki, perfumy i alkohole. Ale to tylko pozłota za fasadą której nie ma nic. Nic, nic, null, nothing. Kalicińska opisuje świat szczurów, w którym pożerasz lub będziesz pożarty! Uf, co nieco mnie poniosło, ale przez 20 lat pracy w agencji reklamowej poznałem trochę to warszawskie towarzystwo i mam o nim takie samo zdanie – pięknie uperfumowane bagno…
Uważam, że pierwszą część autorka rzetelnie opisała i chyba nie będzie z mojej strony nadużyciem, jeżeli napiszę, że jest to trochę jej autobiografia. Na marginesie napiszę, że po zerknięciu w jej notkę biograficzną, jestem pewien, iż miałem przyjemność ją poznać, a jej szefa poznałem na 100%. W dawnych czasach bardzo często podwykonywaliśmy zlecenia dla wielu warszawskich firm reklamowych :).
Wracając do książki, fabuła rozpoczyna się w Warszawie, gdzie Gosia pracuje dla wiodących marek. Bohaterka dzieli się z czytelnikiem swoimi dylematami, można wyczuć pewien dysonans w podejściu do niezbyt etycznych zleceń, do blichtru nowoczesnego świata. Wstęp kończy się zwolnieniem Gosi z pracy.
Po etapie bezskutecznego poszukiwania nowego zajęcia, bohaterka postanawia wyjechać do matki, która mieszka gdzieś na Mazurach. I tu zaczyna się druga, właściwa część książki – część, którą jestem trochę rozczarowany. Autorka wyraźnie podzieliła środowisko mazurskiej wsi na naszych – pięknych, mądrych i szlachetnych i obcych – prostych, nieoświeconych, zapijaczonych. Niestety nie wykorzystany potencjał stanowi przepiękna surowa przyroda północnej Polski. O ile przy lekturze „Skiroławek” Nienackiego aż czuło się ukłucia zimna i czar białych śniegowych okiści zwisających z drzew, o tyle w książce Kalicińskiej brakuje mi tego nieuchwytnego czegoś. Mocnym akcentem powieści jest rys psychologiczny bohaterki. O tak, z tej książki można dowiedzieć się wiele o kobietach. Małgorzata, opisuje swoje rozterki w sprawach damsko – męskich bardzo autentycznie. Pozwolę sobie wyrazić opinię, że po lekturze tej powieści moja wiedza o tajemnym świecie kobiet stała się większa. Właściwie miejscami czytelnik ma wrażenie, iż czyta sekretny pamiętnik Małgosi. Mankamentem są dłużyzny i myślę, że gdyby objętość książki zmniejszyć o jakieś 100 stron, wyszłoby to jej niewątpliwie na dobre.
Podsumowując, mam trochę mieszane uczucia po lekturze. Z jednej strony nie jest to pozycja, o której będzie się rozmawiać na literackich salonach, ale z drugiej…. NO NIE ŻAŁUJĘ, ŻE PRZECZYTAŁEM 🙂
Tyle w temacie Domu nad rozlewiskiem, ale opinie o tej książce musicie sobie wyrobić sami, do czego, mimo wszystko, zachęcam…

PS Po napisaniu tej recenzji poszperałem co nieco po necie i muszę napisać, że większość recenzji na temat tej książki jest mdła niczym zupa pomidorowa z cukrem. Dosyć ciekawą, choć kontrowersyjną opinię możecie przeczytać tu – www.kornfanhead.blogspot.com/2010/05/moja-pierwsza-recenzja-ksiazki.html M
PPS Przy okazji pozwolę sobie zaprosić Was do przeczytania opisu pewnego mazurskiego epizodu z mojego życia – www.lifeistravel.eu/pobyt-w-szpitalu-w-piszu-czyli-o-swiecie-ktory-juz-znika S

Książka jest w ciągłej sprzedaży.
….